"Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy" - Autor Nieznany
„Okazuje się, że smutek jest jeszcze smutniejszy, niż nam się wcześniej wydawało. Żałoba ma więcej odcieni, niż myśleliśmy. Szczęście jest o wiele trudniej poczuć czy osiągnąć.”
Ta książka boli. I zostaje pod skórą na długo.
Zaczyna się zwyczajnie – niedziela, 7 października 2023 roku. Plan na tenis, lekarza, normalny dzień. A potem w jednej chwili wybucha wojna i całe życie rozpada się na kawałki. Autor wraz z siostrą ucieka przed bombardowaniami, zabierając ze sobą to, co najważniejsze – koty. Znajdują schronienie w ciasnym pokoju, w przeludnionym mieszkaniu, gdzie każdy dzień jest walką o wodę, jedzenie, leki i kontakt z bliskimi.
Ten dziennik to zapis codzienności w świecie, który przestał być bezpieczny. Wędrówki przez obrócone w proch dzielnice Gazy, próby dodzwonienia się do przyjaciół, świadomość, że do wielu z nich nie uda się już nigdy zadzwonić. Wojna nie jako nagłówek w wiadomościach, ale jako otaczającą nas codzienność.
Najbardziej urzekła mnie jednak miłość i troska o zwierzęta. W tym totalnym chaosie, strachu i braku nadziei bohaterowie nie przestają ratować, chronić i karmić kotów. Ta czułość wobec najsłabszych staje się jednym z ostatnich przejawów normalności i człowieczeństwa. Jakby właśnie w tej trosce próbowali ocalić coś jeszcze – siebie.
To niezwykle szczere, poruszające i bardzo potrzebne świadectwo wojny. Ciche, osobiste, a przez to jeszcze bardziej wstrząsające. 🖤
OPIS OD WYDAWCY
„Robiąc sobie śniadanie, pomyśl o innych. (Nie zapomnij nakarmić gołębi)”.
– Mahmud Darwisz, palestyński poeta
Niedziela, 7 października 2023 roku. Pewien anonimowy mężczyzna ma już plany na ten dzień: najpierw tenis, później wizyta u lekarza. Jednak z dnia na dzień wybucha wojna i jego życie wywraca się do góry nogami. Razem z siostrą zabierają koty i uciekają przed bombardowaniami aż odnajdują schronienie w ciasnym pokoiku już i tak przeludnionego mieszkania.
Aby nie stracić poczucia czasu, mężczyzna zaczyna pisać dziennik, w którym przez następne miesiące relacjonuje swoją codzienność. To, jak w poszukiwaniu leków, jedzenia i wody przemierza obrócone w proch dzielnice Gazy. Jak próbuje nawiązać kontakt z bliskimi, pomimo przerw w dostawie prądu. Jak uczy się funkcjonowania w nieludzkich warunkach.
Szybko orientuje się, że wojna nie potrwa tylko chwili. Że pieniędzy na żywność jest coraz mniej. I że do coraz większej liczby przyjaciół nie dodzwoni się już nigdy – nawet gdy ten cholerny, nieustannie rwący się internet w końcu zacznie działać.
Dziennik był publikowany przez pierwsze miesiące wojny na łamach „Guardiana”. To niezwykle szczere, uniwersalne – i przy okazji świetne pod względem literackim – świadectwo wojny – przedstawionej z perspektywy jednego z miliona punkcików świetlnych, które gasną jeden po drugim na wciąż ciemniejącej mapie Gazy.
„To książka pełna pytań, na które być może do końca świata nie znajdziemy odpowiedzi. To zapis odczuwanej każdym kawałkiem ciała wojny, strachu, przerażenia, wiary w jeszcze jeden dar od losu, nadziei na przeżycie. To konsekwentna opowieść o rozpadzie i znikaniu świata. Ten dziennik to anonimowe, uniwersalne świadectwo ze środka piekła, dowód moralnego upadku tych, którzy odpowiedzialnością za działania terrorystyczne tchórzy postanowili obarczyć niewinnych”.
- Michał Nogaś
„Ten dziennik zmusza do ujrzenia perspektywy osób, które swoje przyzwyczajenia i plany musiały porzucić w mgnieniu oka. Opisane wspomnienia utraconej codzienności pozwalają głęboko zrozumieć, jak łatwo może przepaść to, co znane i stałe. Nowa rzeczywistość zmiażdżyła dawną codzienność Palestyńczyków, codzienna walka o przetrwanie toczy się kosztem podstawowych potrzeb, a niekończąca się obawa jest na porządku dziennym. Dlatego przestaje dziwić, że nie ma tu przestrzeni na argumenty na rzecz którejś ze stron. Są ludzie tacy jak my, którym zostały jedynie nadzieja i wzajemna troska. I którym należy się nasza uwaga”.
- Kasia i Jacek Sienkiewicz, KWIAT JABŁONI